czwartek, 7 stycznia 2010

Ptaszory zimą

Wklejam poniżej mój mały artykulik wysłany na miejski blog. Stwierdziłam, że mimo dosyć formalnej formy może Was zaciekawić. W końcu dzielę się tu z Wami refleksjami i pasjami. A to jedna z nich - taka nowo "wykluta":

O ptakach i ich dokarmianiu

Zima wydaje się porą roku, kiedy całe aktywne życie przenosi się do naszych domów a przyroda na zewnątrz zamiera - zapada w sen. Ale tak nie jest. Czy pędząc przez zasypane śniegiem miasto zdajemy sobie sprawę, że wokół nas - na ziemi, drzewach, blokach, toczy się całkiem bogate życie? Wystarczy przystanąć i rozejrzeć się. Dostrzeżemy wtedy małe i większe pierzaste kulki przycupnięte na krzewach, drepczące po śniegu, czy krążące nad naszymi głowami. Ptaki. One też - tak jak inne zwierzęta - żeby przeżyć mrozy muszą poszukiwać schronienia i pożywienia. Możemy im pomóc w przetrwaniu zimy w mieście poprzez dokarmianie.

Po co dokarmiać ptaki? Czy nie poradzą sobie same?
Ptaki zimujące w miastach różnią się od ich braci zamieszkujących tereny niezamieszkane przez ludzi. Człowiek, ingerując w przyrodę - wycinając lasy, sady, przekształcając łąki w pola uprawne, czy po prostu stawiając bloki - pozbawił ptaki ich naturalnego środowiska, schronienia. Poprzez stosowanie środków chemicznej ochrony roślin pozbawił je również naturalnego pożywienia - larw, owoców, nasion roślin popularnie uważanych za chwasty. Ptaki coraz częściej zaczęły poszukiwać pożywienia na naszych osiedlach. Zimy - takie jak obecna - są dla nich bardzo ciężkim okresem, ponieważ ich naturalne "stołówki" zniknęły. Nie miejmy więc złudzeń, że poradzą sobie same w tym nieco nieprzyjaznym środowisku i dokarmiajmy.

Czym dokarmiać a czym nie dokarmiać?
Widzimy często, jak obok naszych śmietników, czy na trawniki wysypywane są okruchy, makaron, czy całe kromki pieczywa, do których zlatują się najczęściej gołębie. Owszem - ptaki zjedzą pieczywo, ale nie jest i nie powinno być ono ich podstawową karmą! Pieczywo ze względu na zawartość soli, spulchniaczy jest dla ptaków bardzo niebezpieczne. Szybko psujące się i pleśniejące, to - w najlepszym przypadku - powolna śmierć zwierząt. Mitem jest, że zwierzę zawsze wie, co mu nie zaszkodzi i takiego pokarmu w ogóle nie ruszy.

Dokarmiajmy więc takimi produktami, jak:
- ziarna słonecznika (łuskane i niełuskane - tańsze) bez soli!
- płatki owsiane
- konopie
- pokruszone orzechy włoskie
- zboża (w niewielkiej ilości)
- suche ziarna grochu oraz soi
- małe kawałki jabłek, rodzynki

Dla sikor można wywieszać słoninę - uwaga: niesoloną! Pamiętać przy tym należy, że po dwóch tygodniach należy ją zmienić, ponieważ tłuszcz jełczeje.
W tej chwili bez problemu w sklepach ogrodniczych i zoologicznych można kupić kule tłuszczowe gotowe do wywieszenia za oknem. Zawierają one nasiona zmieszane z tłuszczem umieszczone w siatce. Wystarczy kulę kupić, zawiesić i cieszyć się widokiem przylatujących do takiego karmnika sikor.
Należy jednak pamiętać - jeśli zaczniemy dokarmiać ptaki, należy robić to systematycznie.



Jakie ptaki możemy zaobserwować w naszych karmnikach?
Wydawać by się mogło, że w kilkudziesięciotysięcznym mieście jedynymi fruwającymi o tej porze roku stworzeniami mogą być gołębie i wróble, może nieco gawronów i kawek. Często nie wiemy jak wiele gatunków ptaków możemy spotkać na naszych osiedlach.
Od momentu, gdy założyłam karmnik pojawiło się w nim co najmniej osiem gatunków ptaków, a w jego okolicy zaobserwowałam kilka dodatkowych. Były to między innymi:
- sikory modraszki i bogatki
- dzwońce (stado siedzące na pobliskim drzewie w pewnej chwili osiągnęło 50 sztuk)
- szpaki (które nielicznie zimują w miastach)
- jer
- grubodziób
- kawki
- sierpówki
- sójka
- krogulec (drapieżnik, który poluje na gości mojego karmnika)
W okolicy pojawiają się również kosy, dzięciołek i szczygieł. Dwa lata temu przelotem odwiedziło nas ogromne stado kwiczołów.

Zachęcam wszystkich do rozsądnego dokarmiania ptaków. Jeśli pozbawione one zostały przez człowieka swoich naturalnych warunków życia - pomóżmy im przetrwać w naszych miastach.

Zachęcam Kochani - frajda na całego!

2 komentarze:

pkanalia /ptr/ pisze...

ja nie mam za bardzo kogo dokarmiać... od wielu lat nie ma w mojej okolicy małych ptaków, nawet wszędobylskich kiedyś wróbli... całej W-wy zresztą to dotyczy... jedyne ptaki, to wrony /które wyparły zresztą swoich kuzynów, gawrony/ oraz sroki... ale te to sobie rzeczywiście wszędzie poradzą...
to już nie na temat, ale wspomnę, że zachwycony byłem na początku zeszłej zimy, gdy po wyjściu z domu natknąłem się na liczną ekipę... jemiołuszek :))), które obsiadły kilka sąsiadujących drzew... popas sobie zrobiły w swojej wędrówce na południe... jeny!... do tej pory widziałem te piękne stworzenia jedynie na szkolnych planszach i w książkach przyrodniczych... zawsze jest ten jakiś pierwszy raz, prawda?... bardzo lubię wszelakie "pierwsze razy", bo z definicji są to wydarzenia wnoszące coś nowego :)))...
pozdro :)))...

Bellis pisze...

Kanalio - ten karmnik to mój pierwszy raz ever, więc wiesz, cieszę się, jak głupi do sera :)
Swoja drogą - ja bardzo lubię kawki - bardzo inteligentne ptaki. Pełno ich w miastach i ich obserwacja też przynosi wiele frajdy. Wyrzucam im orzechy włoskie - trochę pogniecione, żeby konsumowały na miejscu. Poza tym zdziwiłbyś się ile ptaszorów w mieście lata... :D
Ciepło ściskam.